Legolas
GotLink.pl bramka sms orangedarmowa bramka era
Sennik
Święta
Boże Narodzenie
na niego zagniewany. Gandalf bowiem wziął sobie z królewskich stajen wierzchowca, zwanego Gryfem, perłę królewskiej stadniny, z rasy Mearasów, które tylko władcom Marchii wolno dosiadać. Gryf jest potomkiem sławnego konia Eorla, który znał ludzką mowę. Przed tygodniem Gryf wrócił, lecz to nie ugasiło gniewu króla, bo koń zdziczał i nie
haraczu Sauronowi? - spytał Gimli. - Nie, i nigdy nie płaciliśmy odparł Eomer z błyskiem w oczach. Doszło do moich uszu, że ktoś to kłamstwo rozsiewa po świecie. Przed kilku laty władca Czarnego Kraju chciał kupić od nas konie i ofiarował za nie wielką cenę, lecz odmówiliśmy, bo zwierzęta
drodze zabawiliśmy w Lothlorien i od pani tej krainy otrzymaliśmy dary, widomy znak jej łask. Rycerz przyjrzał się trójce przyjaciół z nowym podziwem, lecz w jego jasnych oczach pojawił się twardy błysk. - A więc w Złotym Lesie naprawdę żyje pani, o której bają stare legendy! - rzekł. - Jak słyszałem, mało
Legolasowi zdawało się, że biały płomyk otoczył skronie Aragorna świetlistą koroną. Eomer cofnął się o krok, a twarz jego przybrała wyraz trwożnej czci. Spuścił ku ziemi dumne spojrzenie. - Dziwne doprawdy czasy - mruknął. - Wcielone sny i legendy wstają spod trawy. Powiedz mi, panie - rzekł głośniej, zwracając się do Aragorna
plemieniem Gondoru i gdy nasi sprzymierzeńcy walczą, przyjdziemy im z pomocą. tak ja powiadam i tak myślą wszyscy, którzy ze mną trzymają. Jako Trzeci Marszałek mam zleconą pieczę nad Wschodnią Marchią. kazałem nasze stada i pasterzy usunąć za Rzekę Entów; tu zostaną tylko straże i zwiadowcy. - A więc nie płacicie
opadnie. Eomer podniósł miecz i sprzeczka skończyłaby się krwawo, gdyby Aragorn z ręką wzniesioną nie skoczył między przeciwników. - Wybacz, Eomerze! - krzyknął. - Zrozumiesz gniew moich przyjaciół, gdy ci opowiem naszą historię. Nie żywimy złych zamiarów, nie chcemy skrzywdzić Rohanu i jego mieszkańców ludzi ani koni. Czy zgodzisz się wysłuchać mnie,
kto wymyka się z jej sideł. Dziwne czasy! Jeżeli u niej jesteście w łaskach, zapewne także snujecie sieci i rzucacie czary. - Nagle zwrócił zimne spojrzenie na Legolasa i Gimlego. - Czemuż to nie odzywacie się, milczkowie? - spytał. Gimli wstał, mocno zaparł się na rozstawionych nogach; rękę zacisnął na trzonku
potem wiele mil przepłynęliśmy Wielką Rzeką aż do wodogrzmotów Rauros. Tam właśnie Boromir poległ z rąk tych samych orków, których wyście dzisiaj rozgromili. - Same żałobne wieści przynosisz nam, Aragornie! - wykrzyknął Eomer z rozpaczą. - Śmierć Boromira to cios dla Minas Tirith i dla nas wszystkich. Mężny to był rycerz,