Legolas
GotLink.pl Darmowa bramka SMSdarmowa bramka
Boże Narodzenie
Święta
meble pokojowe
topora, czarne oczy zaiskrzyły mu się gniewnie. - Powiedz mi swoje imię, mistrzu koni, a wówczas usłyszysz moje i wiele innych rzeczy na dokładkę - powiedział. - Zwyczaj każe, by cudzoziemiec przedstawił się pierwszy - odparł rycerz, z góry spoglądając na krasnoluda. - Mimo to, wiedz, że jestem Eomer, syn Eomunda, a
drodze zabawiliśmy w Lothlorien i od pani tej krainy otrzymaliśmy dary, widomy znak jej łask. Rycerz przyjrzał się trójce przyjaciół z nowym podziwem, lecz w jego jasnych oczach pojawił się twardy błysk. - A więc w Złotym Lesie naprawdę żyje pani, o której bają stare legendy! - rzekł. - Jak słyszałem, mało
Saurona, posępnego władcy Mordoru? - Jednemu tylko panu służę: królowi Marchii, Theodenowi, synowi Thengla - odparł Eomer. - Nie służymy potędze dalekiego Czarnego Kraju, lecz nie prowadzimy też z nią otwartej wojny. Jeśli więc przed nią uciekacie, opuśćcie lepiej nasz kraj. Na całym pograniczu szerzy się niepokój i jesteśmy zagrożeni; pragniemy
Nie pojmuję, dlaczego z Gondoru nie doszły nas żadne wieści o tym nieszczęściu. jak dawno się to stało? - Dziś mija czwarty dzień od śmierci Boromira - odparł Aragorn - a my wyruszyliśmy spod Tol Brandir wieczorem tego pamiętnego dnia. - pieszo? - zakrzyknął Eomer. - Tak jak nas widzisz. Eomer ze zdumienia szeroko
dziś nie wolno mi jeszcze mówić. Naszym przywódcą był Gandalf Szary. - Gandalf! - zakrzyknął Eomer. - Gandalf Szary znany jest w Marchii. Muszę cię wszakże przestrzec, że jego imię już nie otwiera drogi do łask króla. Gandalf gościł w naszym kraju wielekroć za pamięci ludzkiej, zjawiając się wedle woli, czasem
opadnie. Eomer podniósł miecz i sprzeczka skończyłaby się krwawo, gdyby Aragorn z ręką wzniesioną nie skoczył między przeciwników. - Wybacz, Eomerze! - krzyknął. - Zrozumiesz gniew moich przyjaciół, gdy ci opowiem naszą historię. Nie żywimy złych zamiarów, nie chcemy skrzywdzić Rohanu i jego mieszkańców ludzi ani koni. Czy zgodzisz się wysłuchać mnie,
kto wymyka się z jej sideł. Dziwne czasy! Jeżeli u niej jesteście w łaskach, zapewne także snujecie sieci i rzucacie czary. - Nagle zwrócił zimne spojrzenie na Legolasa i Gimlego. - Czemuż to nie odzywacie się, milczkowie? - spytał. Gimli wstał, mocno zaparł się na rozstawionych nogach; rękę zacisnął na trzonku
potem wiele mil przepłynęliśmy Wielką Rzeką aż do wodogrzmotów Rauros. Tam właśnie Boromir poległ z rąk tych samych orków, których wyście dzisiaj rozgromili. - Same żałobne wieści przynosisz nam, Aragornie! - wykrzyknął Eomer z rozpaczą. - Śmierć Boromira to cios dla Minas Tirith i dla nas wszystkich. Mężny to był rycerz,