Władca

Legolas

GotLink.pl

Nie pojmuję, dlaczego z Gondoru nie doszły nas żadne wieści o tym nieszczęściu. jak dawno się to stało? - Dziś mija czwarty dzień od śmierci Boromira - odparł Aragorn - a my wyruszyliśmy spod Tol Brandir wieczorem tego pamiętnego dnia. - pieszo? - zakrzyknął Eomer. - Tak jak nas widzisz. Eomer ze zdumienia szeroko

mnie żądasz? Trzeba mi bowiem co tchu wracać do Theodena. W obecności moich podwładnych musiałem mówić oględnie. Prawdę rzekłem, nie jesteśmy w otwartej wojnie z Czarnym Krajem i są na dworze nikczemni doradcy, którzy mają dostęp do królewskich uszu. Lecz wojna wisi w powietrzu. Nie zaprzemy się prastarego sojuszu z

zalśniła jasno, a kiedy Aragorn dobył z niej miecza, klinga Andurila rozbłysła nagle jak biały płomień. - Elendil! - zawołał. - Nazywam się Aragorn, syn Arathorna, a zwą mnie też Elessarem, kamieniem elfów, Dunadanem, spadkobiercą Isildura, który był synem Elendila, władcy Gondoru. Oto jest miecz, niegdyś złamany i na nowo dziś

które mu służą, latają ustawicznie nad naszym krajem. Nie wiem, na czym się to skończy, ale w głębi serca dręczą mnie złe przeczucia; jeżeli się nie mylę, nie tylko w Isengardzie ma Saruman sojuszników. Sam zresztą przekonasz się, gdy odwiedzisz królewski dwór. Czy odwiedzisz go? Czy też łudzę się tylko

Dziwne, bardzo dziwne - rzekł Aragorn. - Czy szukaliście wśród poległych? czy na pobojowisku nie było innych trupów prócz orków? Nasi przyjaciele są małego wzrostu, mogliby wydać się dziećmi; nie noszą obuwia, płaszcze mieli szare. - Nie było tam krasnoludów ani dzieci - odparł Eomer. - Przeliczyliśmy poległych i zabraliśmy broń

opadnie. Eomer podniósł miecz i sprzeczka skończyłaby się krwawo, gdyby Aragorn z ręką wzniesioną nie skoczył między przeciwników. - Wybacz, Eomerze! - krzyknął. - Zrozumiesz gniew moich przyjaciół, gdy ci opowiem naszą historię. Nie żywimy złych zamiarów, nie chcemy skrzywdzić Rohanu i jego mieszkańców ludzi ani koni. Czy zgodzisz się wysłuchać mnie,

kto wymyka się z jej sideł. Dziwne czasy! Jeżeli u niej jesteście w łaskach, zapewne także snujecie sieci i rzucacie czary. - Nagle zwrócił zimne spojrzenie na Legolasa i Gimlego. - Czemuż to nie odzywacie się, milczkowie? - spytał. Gimli wstał, mocno zaparł się na rozstawionych nogach; rękę zacisnął na trzonku

potem wiele mil przepłynęliśmy Wielką Rzeką aż do wodogrzmotów Rauros. Tam właśnie Boromir poległ z rąk tych samych orków, których wyście dzisiaj rozgromili. - Same żałobne wieści przynosisz nam, Aragornie! - wykrzyknął Eomer z rozpaczą. - Śmierć Boromira to cios dla Minas Tirith i dla nas wszystkich. Mężny to był rycerz,